Automaty 15 września 2021

Krajowa Administracja Skarbowa nie radzi sobie z usuwaniem nielegalnych automatów

Według informacji Pulsu Biznesu, Krajowa Administracja Skarbowa otrzymała w ostatnich miesiącach listę lokali, w których dochodzi do nielegalnej gry na automatach, ale nic z tym faktem nie zrobiła. Od zgłoszenia minęły już dwa miesiące, dlatego należy się zastanowić, czy sprawa zostanie kiedykolwiek rozwiązana?

Nowelizacja ustawy hazardowej

Od 2017 roku w życie weszła nowelizacja ustawy hazardowej, która przyznała monopol na organizowanie gier na automatach z wyłączeniem kasyn Totalizatorowi Sportowego, który jest spółką skarbu państwa. Od tamtego momentu zaostrzono również kary za nielegalne organizowanie gier na automatach.

Od 2017 roku Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) w związku z nowelizacją zatrzymała ponad 60 000 tzw. jednorękich bandytów i wszczęła ponad 15 tys. postępowań karno-skarbowych. Z kolei sądy za złamanie przepisów ustawy hazardowej skazały około 9 tys. osób.

Ustalenia Pulsu Biznesu, a wersja KAS

Jak czytamy w artykule Dawida Tokarza na łamach Pulsu Biznesu, KAS zapewnia, że do każdego zgłoszenia podchodzi rzetelnie: – KAS zapewnia, że „wszelkie zgłoszenia, zawiadomienia, informacje i sygnały”, dotyczące nielegalnych punktów z automatami „są przedmiotem analiz”, „podlegają badaniu pod kątem wypełnienia znamion czynu zabronionego”, a organy skarbówki każdorazowo „podejmują działania adekwatne do otrzymanych informacji”.

Z ustaleń “PB” wynika jednak, że dwa miesiące temu do Izby Administracji Skarbowej (IAS) w Warszawie trafiła lista około 100 miejsc, gdzie dochodzi do nielegalnej gry na automatach. KAS twierdzi, że sprawę bada, ale od dwóch miesięcy nie ma tego efektu. Lokale działają nadal, co potwierdza fakt, że na stronach mazowieckiej IAS nie ma żadnych informacji mówiących o tym, iż w ostatnich dwóch miesiącach doszło do jakiegokolwiek zarekwirowaniu nielegalnych automatów w stolicy Polski.

Miasto Warszawa przyzwala na nielegalny hazard?

Brak reakcji KAS nie jest jedyną kontrowersją w tej sprawie, ponieważ okazuje się, że niemal połowa zgłoszonych lokali znajduje się na gruntach, które należą do warszawskiego ratusza. Miasto pomimo pytań od “PB” bezpośrednio nie skomentowało sprawy.

Pracownicy biura prasowego ratusza przekazali nam jedynie, że zarówno odpowiednie zarządzenie prezydenta stolicy w sprawie zasad najmu lokali, regulamin ich wynajmu, jak i same umowy zawierane z najemcami uznają organizowanie gier na automatach za działalność niedopuszczalną. A za naruszenie tych przepisów grozi sankcja w postaci rozwiązania umowy. Czy więc ratusz wypowiedział jakieś umowy? Można się domyślać, że niekoniecznie, bo pytanie o to też nie doczekało się odpowiedzi – czytamy w artykule “PB”.

Czy KAS robi wszystko, co powinno w tej sprawie?

Trudno nie odnieść wrażenia, że w przypadku tej sprawy robi niewiele. Dwa miesiące to bardzo długi okres czasu, by zacząć działać, a nie tylko analizować gotową listę z adresami. Tym bardziej że właściciele lokali z całą pewnością mają świadomość, że taka lista trafiła w ręce funkcjonariuszy. Teoretycznie mogliby więc zatrzeć ślady lub zmienić lokalizację nielegalnego salonu gry, ale z niewiadomych przyczyn i tak tego nie robią. Dlaczego?

Zdaniem anonimowego rozmówcy “PB” KAS nie interweniuje, ponieważ nie widzi w tym realnego interesu, a wręcz same problemy: –Rozpracowując gangi paliwowe, KAS może zająć majątek stanowiący realną wartość, choćby cysterny. Przy nielegalnej produkcji tytoniu bez problemu utrudnia danej grupie powrót do procederu, przechwytując całą linię produkcyjną. Tymczasem zatrzymywane automaty to szrot, nieprzedstawiający prawie żadnej wartości, który później latami, do momentu zakończenia spraw sądowych, trzeba magazynować. A i tak wiadomo, że w większości przypadków jedne maszyny zostaną zaraz zastąpione kolejnymi, bo już miesięczne zyski, które generują, są kilka razy większe niż ich wartość.

Pandemia wzmocniła szarą strefę?

Nie da się ukryć, że pandemia negatywnie wpłynęła na rozwój branży hazardowej. W tym także na jedyne legalne salony gier, które należą do Totalizatora Sportowego. Państwowy monopolista w czasie ubiegłorocznego lockdownu zamknął część swoich lokali, a przedstawiciele z szarej strefy wręcz przeciwnie. Otwierali kolejne punkty i to w lokalizacjach, w których znajdują się salony TS. Oczywiście takie ruchy wykonywane były z pełną premedytacją, by przyciągnąć do siebie jak największą liczbę graczy, którzy nie mogli zagrać u legalnego operatora.

Właściciele lokalów z szarej strefy nie boją się kontroli, kar oraz zatrzymania sprzętu, ponieważ są przygotowani na działania KAS. W błyskawiczny sposób potrafią bowiem zastąpić zarekwirowany sprzęt. Co więcej sprawy sądowe trwają zwykle bardzo długo, co również jest na rękę właścicielom lokali z szarej strefy.

Nieskuteczna walka z szarą strefą?

Totalizator Sportowy w swoim raporcie za 2020 rok wśród rynkowych zagrożeń umieścił m.in. coraz większą aktywność szarej strefy. Zdaniem państwowego monopolisty czynnikiem ryzyka jest „nieskuteczna walka z szarą strefą ze względu na m.in. brak odpowiedniej wydolności organów ścigania”.

Oczywiście z takimi stwierdzeniami nie zgadza się KAS, który na potwierdzenie swojej tezy podaje, że tylko w 2020 r. wymierzone kary przekroczyły 0,5 mld zł, w pierwszym półroczu 2021 zbliżyły się do 250 mln zł, a od 2017 r. do dziś sięgnęły ponad 1,75 mld złotych. Inna sprawa, że niestety nie ma pewności, czy wszystkie te pieniądze faktycznie trafiły do budżetu państwa.

Na niekorzyść KAS wpływa również fakt, że koszty walki z nielegalnym biznesem jednorękich bandytów są bardzo duże i stale rosną. Jedynie na wynagrodzenia za ekspertyzy i opinie biegłych w tego typu sprawach KAS wydał 3,25 mln złotych. Z kolei w pierwszej połowie 2021 r. 1,28 mln zł. Od 2017 roku, czyli od nowelizacji ustawy hazardowej, do teraz koszty te wniosły łącznie 17,5 mln zł. A to nie wszystko, ponieważ jak szacunkowo podaje “PB” przez cały ten okres KAS wydał 52,2 mln złotych na magazynowanie zajętych automatów. Do tego dochodzą jeszcze koszty opłacania pensji urzędników, czy funkcjonariuszy, którzy w licznym gronie pracują nad rozbijaniem tzw. jaskiń hazardu.