Local content w branży gier na pieniądze. Europa stawia na ekosystemy zamiast obowiązków
Local content stał się jednym z najczęściej pojawiających się pojęć w dyskusji o polityce przemysłowej i cyfrowej. W Polsce mówi się o nim przede wszystkim w kontekście energetyki, obronności czy strategicznych inwestycji państwa. Coraz częściej pytanie brzmi jednak, czy podobne podejście może wspierać również rozwój gospodarki cyfrowej – w tym branży gamingowej i bukmacherskiej.
Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się przecząca. W przeciwieństwie do sektorów infrastrukturalnych europejski rynek hazardowy nie zna obowiązkowych wskaźników udziału krajowych dostawców ani regulacji nakazujących operatorom korzystanie z lokalnego oprogramowania czy usług.
Jednocześnie doświadczenia największych rynków pokazują, że silny local content może powstawać bez administracyjnych nakazów. Tam, gdzie regulator zapewnia stabilne otoczenie prawne, a państwo wspiera rozwój technologii i kompetencji, naturalnie budują się lokalne ekosystemy firm dostarczających oprogramowanie, rozwiązania compliance, usługi analityczne czy narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.
To właśnie ten model dominuje dziś w Europie.
Regulacje tworzą rynek dla technologii
W Wielkiej Brytanii, Niemczech, Austrii i Polsce operatorzy nie mają obowiązku korzystania z lokalnych dostawców technologii. Regulacje koncentrują się na bezpieczeństwie graczy, przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, ochronie danych, cyberbezpieczeństwie oraz odpowiedzialnej grze.
Paradoksalnie właśnie te wymagania stworzyły przestrzeń dla rozwoju krajowych przedsiębiorstw technologicznych.
Brytyjski rynek wykształcił silny sektor RegTech i dostawców platform gamingowych. W Niemczech operatorzy muszą integrować swoje systemy z państwową infrastrukturą regulacyjną, co stworzyło popyt na lokalnych integratorów oraz wyspecjalizowane firmy compliance. Austria od lat rozwija własne centra badawczo-rozwojowe wokół największych producentów technologii gamingowych.
Nie jest to jednak efekt polityki protekcjonistycznej, lecz konsekwencja wysokich wymagań regulacyjnych oraz przewidywalnego otoczenia biznesowego.
Local content to nie narodowość operatora
Zdaniem Macieja Makuszewskiego, szefa iGamingu w Promatic Group, byłego dyrektora strategii Totalizatora Sportowego, dyskusja o local content często koncentruje się na niewłaściwym aspekcie.
– U podstaw Local Content leży analiza łańcucha wartości. Rozumiemy tę politykę w Polsce jako polonizację łańcuchów dostaw bez względu na branżę. Pamiętajmy, że to nie jest kwestia patriotyzmu tylko pragmatyzmu biznesowego, co pandemia doskonale pokazała całemu światu i dosłownie każdej branży. – podkreśla.
Ekspert zwraca uwagę, że choć Wielka Brytania pozostaje rynkiem zdominowanym przez operatorów wywodzących się z tego kraju – takich jak bet365, William Hill, Sky Bet czy Ladbrokes – to z perspektywy budowania lokalnego ekosystemu technologicznego znacznie ciekawszym przykładem są Czechy i Słowacja.
Czeski model: rozwój operatorów i dostawców równolegle
Maciej Makuszewski uważa, że to właśnie nasi południowi sąsiedzi najlepiej pokazują, jak może wyglądać skuteczna polityka wspierania krajowych kompetencji.
Regulacje są tam regularnie aktualizowane wraz z rozwojem technologii, a jednocześnie skutecznie ograniczają skalę szarej strefy.
– Rynek rozwijał się tam równolegle z rozwojem internetu. W efekcie lokalni operatorzy zbudowali silnych krajowych dostawców technologii, którzy dziś konkurują również na rynkach międzynarodowych – mówi.
Najwięksi operatorzy – Tipsport, Fortuna, Allwyn, Nike czy Tipos – pozostają firmami wywodzącymi się z regionu, ale równie istotna jest pozycja lokalnych producentów technologii, takich jak Synot, Apollo, eGaming czy Tech4Bet.
Maciej Makuszewski podkreśla, że w segmencie kasyn online nawet 70–80 proc. wartości rynku tworzą lokalni dostawcy. Co więcej, część z nich eksportuje dziś swoje rozwiązania do Polski, dostarczając gry m.in. dla Total Casino.
Niemcy i Austria stawiają na własnych liderów
Również Niemcy i Austria zbudowały silnych producentów technologii gamingowych.
W Austrii kluczową rolę odgrywa Novomatic wraz z ADMIRAL Technologies, które rozwijają własne centra badawczo-rozwojowe i eksportują rozwiązania na wiele rynków.
W Niemczech podobną pozycję zajmuje Merkur Group, od lat rozwijająca własne technologie zarówno dla segmentu naziemnego, jak i online.
Szef iGamingu w Promatic Group zaznacza jednak, że oba rynki nadal zmagają się z relatywnie wysokim udziałem szarej strefy, dlatego jego zdaniem nie powinny być bezpośrednim punktem odniesienia dla Polski.
O kształcie oferty decyduje rodowód operatora
Z kolei Marek Plota z Kancelarii Radców Prawnych RM Legal podkreśla, że Wieka Brytania, Austria czy Niemcy to bardzo wielowymiarowe, multibrandowe ekosystemy gamingowe, dlatego w tych krajach rodowód operatora decyduje o kształcie oferty.
– To, co obserwujemy dzisiaj w Polsce, w szczególności inicjatywy takie jakie local content, są czymś, co – w mojej ocenie – wyróżnia nasz kraj na tle pozostałych państw Unii Europejskiej, gdzie z wyjątkiem Austrii, funkcjonują otwarte systemy licencyjne, co przekłada się na zróżnicowanie oferty również pod względem narodowościowym – przekonuje prawnik. – Austria stanowi, obok Polski, pewien wyjątek, ponieważ kasyno online jest tam, przynajmniej na ten moment, domeną monopolu państwa podobnie jak u nas – dodaje.
Przypomina, że dziś rynek wygląda zupełnie inaczej niż w 2017 roku, kiedy weszły w życie obecne regulacje. Wówczas dominowały w większości firmy o całkowicie polskim rodowodzie. Z czasem jednak sytuacja uległa zmianie. Obecnie zezwolenie Ministra Finansów na urządzanie zakładów wzajemnych posiada siedemnaście podmiotów, z czego spółka STS S.A., która przez wiele lat była liderem rynku, przed trzema laty została przejęta przez zagranicznego inwestora. Fortuna ma czeski rodowód. W ścisłej czołówce znajduje się również Betclic, marka wywodząca się z Francji oraz Superbet, mający rumuńskie korzenie. Pozostałe firmy w mniejszym lub większym stopniu są przedsiębiorstwami polskimi.
Można więc powiedzieć, że pod względem liczby operatorów większość rynku pozostaje w rękach polskich firm, natomiast najwięksi gracze kontrolowani są przez firmy zagraniczne – w sumie około 85 proc. rynku należy do czterech największych podmiotów kontrolowanych przez zagraniczny kapitał.
– Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w segmencie gier kasynowych online. Tutaj nadal obowiązuje monopol państwa, a jedyne legalne kasyno jest prowadzone przez spółkę Totalizator Sportowy. Monopol ma gwarantować, aby produkt kasynowy pod kontrolą państwa był przede wszystkim bezpieczny. Jednocześnie celem Totalizatora nie jest zwiększenie popularności jego gier a zagospodarowanie istniejącego popytu na tą formę rozrywki – wyjaśnia Marek Plota. – Pamiętajmy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami Totalizator Sportowy nie ma prawa reklamować swojego produktu, co znacznie ogranicza jego widoczność – dodaje.
Polska potrzebuje wsparcia kompetencji, nie ograniczania konkurencji
Nie ulega jednak wątpliwości, że polski rynek od kilku lat konsekwentnie rozwija własne zaplecze technologiczne. Najwięksi operatorzy budują zespoły programistyczne, analityczne i DevOps, a międzynarodowe firmy lokują w Polsce centra rozwoju oprogramowania.
Jak zauważa Adam Lamentowicz, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Branży Rozrywkowej i Bukmacherskiej, priorytetem powinno jednak pozostać wzmacnianie legalnego rynku.
– Podstawą skutecznego ograniczania szarej strefy nie jest ograniczenie dostępu do contentu, lecz zapewnienie, że najbardziej atrakcyjne produkty są dostępne u operatorów posiadających lokalne licencje i odprowadzających podatki – podkreśla.
Jednocześnie dodaje, że rozwój krajowych producentów powinien być elementem szerszej strategii gospodarczej.
– Rozwijanie contentu tworzonego w kraju oznacza rozwój technologii, pozyskiwanie know-how oraz tworzenie wysoko wykwalifikowanych miejsc pracy – mówi.
Europa wspiera innowacje, nie zamyka rynku
Zdaniem Adama Lamentowicza wiele państw europejskich pokazuje, że local content można rozwijać bez naruszania zasad wspólnego rynku.
W Wielkiej Brytanii funkcjonują ulgi podatkowe wspierające produkcję gier, Niemcy rozwijają system grantów dla sektora software i gamingu, natomiast Austria wykorzystuje fundusze wspierające rozwój przedsiębiorstw technologicznych.
– W Polsce coraz częściej mówi się o local content, jednak za tą dyskusją nie poszły dotąd odpowiednie instrumenty wspierające firmy technologiczne działające na rynku hazardowym – ocenia prezes PIGBRiB.
W ocenie Marka Ploty trudno jednoznacznie wskazać planowany kierunek rozwoju rynku gier hazardowych. Są to w dużej mierze kwestie o charakterze politycznym i światopoglądowym. – Moim życzeniem jest przede wszystkim intensyfikacja działań ograniczających rozmiar tzw. szarej strefy, czyli działalności operatorów oferujących polskim klientom gry bez wymaganego zezwolenia – zaznacza prawnik. – Dlatego cieszę się, że pojawiają się inicjatywy zachęcające polskich przedsiębiorców do wzmożonej, oddolnej aktywności na tym polu, szczególnie w segmencie produkcji gier – dodaje.
Jego zdaniem dobrym przykładem jest współpraca naszych rodzimych dostawców z Totalizatorem Sportowym, którzy bardzo dobrze radzą sobie w konkurencji z zagranicznymi firmami. Takich podmiotów jest coraz więcej, a Totalizator Sportowy chętnie włącza ich produkty do swojego portfolio.

Nie obowiązek, lecz przewaga konkurencyjna
Reasumując doświadczenia europejskich rynków pokazują, że local content w branży bukmacherskiej nie jest efektem administracyjnego nakazu korzystania z krajowych dostawców. O jego sile decydują przede wszystkim jakość regulacji, dostęp do kompetencji, inwestycje w badania i rozwój oraz zdolność lokalnych firm do tworzenia konkurencyjnych produktów.
W tym ujęciu local content przestaje być narzędziem protekcjonizmu. Staje się elementem budowania przewag technologicznych, które z czasem mogą przełożyć się na eksport know-how, rozwój krajowych przedsiębiorstw i wzrost wartości dodanej tworzonej na lokalnym rynku.
Elżbieta Glapiak
Więcej Ogólna
Google zaostrza zasady dotyczące reklamowania gier na pieniądze. Od września wymagany certyfikat dla wszystkich kategorii
Firma Google zapowiedziała wprowadzenie istotnych zmian w zasadach usługi Google Ads dotyczących gier na pieniądze. Od 14 września 2026 roku wymagania związane z uzyskiwaniem specjalnego certyfikatu – wprowadzone pierwotnie w marcu – zostaną rozszerzone na wszystkie kategorie objęte tymi regulacjami.