Mario czarodziej
Nie bez kozery nawiązałem w tytule do głośnego opowiadania Tomasza Manna, niemniej chodziło mi przede wszystkim o imię, a właściwie przydomek, jakim posługuje się mysłowiczanin – Mariusz Tkacz.
To, że z niego prawdziwy czarodziej, ba! – maestro, a do tego dobrodziej, w obu przypadkach flipperowy rzecz jasna.
Uznałem iż najlepszą formą przedstawienia Maria będzie rozmowa z nim. Tyczy się ona naszych ukochanych maszyn, ale jako że są one po części naszym życiem, więc i o życiu porozmawiamy.
– Dla ludzi minimum około trzydziestki flippery to zwykle choć po części nostalgia. Dla ciebie też?
– Dawno, dawno temu (śmiech), gdy o komputerze młody chłopak nawet nie mógł marzyć, flippery (oczywiście nie własne!) były dostępną rozrywką. Miałem to szczęście, że w dzielnicy Katowic, w której się wychowywałem został otwarty jeden z największych salonów gier na Śląsku. Dlatego każdego dnia miałem
Łukasz Dziadkiewicz - prezes PSF
Więcej Automaty
Fiasko pełnego przejęcia Ainsworth: Novomatic nie osiąga progu 75 proc. udziałów
Austriacki gigant gier i technologii Novomatic AG nie zdołał przejąć pozostałych akcji australijskiego producenta automatów Ainsworth Game Technology, mimo że miał większościowy pakiet udziałów. Oferta wykupu akcji zakończyła się niepowodzeniem, gdy większość mniejszościowych akcjonariuszy nie poparła transakcji do ustalonego terminu.