Ogolna 31 stycznia 2022

Bartosz Kownacki interweniuje. Czy PZPN i Ekstraklasa nadużywali pozycji dominującej wobec bukmacherów?

Od wielu lat na łamach Interplay regularnie informujemy o postępach w sprawie ewentualnego nadużywania pozycji dominującej PZPN i Ekstraklasy wobec bukmacherów w sprawie opłat za udostępnianie wyników. Próby rozwiązania tego problemu podjął się UOKIK, ale jak na razie nie zostały podjęte jeszcze żadne decyzje. Jak wynika z artykułu opublikowanego na łamach Wirtualnej Polski w sprawie interweniował poseł PiS, Bartosz Kownacki, który także nie uzyskał konkretnych odpowiedzi. Postępowanie i śledztwo nadal bowiem trwa, gdyż jak informuje urząd sprawa jest bardzo skomplikowana, a zainteresowane strony wydłużają czas na udzielanie odpowiedzi. 

Wieloletnie śledztwo

Już na początku kwietnia 2019 roku informowaliśmy, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podjął postępowanie wyjaśniające dotyczące opłat pobieranych od firm bukmacherskich przez związki sportowe za wykorzystywanie wyników sportowych w wydarzeniach, które organizują.

UOKiK zainteresował się sprawą po sygnałach dotyczących działań Polskiego Związku Piłki Nożnej. W skargach, które wpływały do urzędu, wskazywano, że firmy bukmacherskie muszą płacić związkowi stałą kwotę w wysokości 0,5 proc. całkowitych przychodów brutto za udostępnienie wyników rozgrywek sportowych. Mowa więc o kilkudziesięciu milionach złotych, które co roku wpływają do PZPN i Ekstraklasy.

Co ważne Polska jest jedynym europejskim krajem, w którym legalni operatorzy, działający na podstawie licencji od Ministerstwa Finansów, muszą płacić spore kwoty za dostęp do powszechnie znanych wyników sportowych. Oczywiście bukmacherzy działający w szarej strefie tego nie robią, co pozwala im zwiększać przewagę nad firmami płacącymi w Polsce podatki.

Ministerstwo Sportu nie może interweniować w sprawie

O całej sprawie, która trwa już wiele lat wiedzą najważniejsze osoby w Ministerstwie Sportu i Turystyki, ale jak twierdzą nie mogą interweniować, ponieważ nie są do tego uprawnieni.

W tej sytuacji zbadanie, czy istotnie PZPN nie stosuje praktyk nadużywających pozycji dominującej, należało do właściwego w tych kwestiach organu, tj. prezesa Urzędu do Spraw Ochrony Konkurencji i Konsumentów – przekazało biuro prasowe resortu sportu dziennikarzom Wirtualnej Polski.

Wielomilionowa kara dla PZPN i Ekstraklasy?

Jak łatwo policzyć spór pomiędzy bukmacherami, a PZPN oraz Ekstraklasą badany przez UOKiK jest już niemal trzy lata. Zdaniem urzędników dzieje się tak dlatego, gdyż sprawa jest skomplikowana, ale nie zmienia to faktu, że może zakończyć się ogromnymi karami finansowymi dla PZPN oraz Ekstraklasy.

W tej chwili trwa postępowanie wyjaśniające. Zbieramy i analizujemy materiał dowodowy. Postępowanie jest w sprawie, nie przeciw konkretnym podmiotom… Postępowanie wyjaśniające może zakończyć się bez przedstawienia zarzutów lub wszczęciem postępowania antymonopolowego (…). Po przeprowadzeniu postępowania antymonopolowego, prezes urzędu może nałożyć karę pieniężną. Maksymalna wysokość kary wynosi 10 proc. obrotu przedsiębiorcy – wyjaśnili urzędnicy na łamach WP.

Wspomniane kary mogą być bardzo wysokie, ponieważ przychody PZPN w 2020 roku wyniosły około 180 milionów złotych, a to oznacza, że kara może wynieść nawet kilkanaście milionów złotych. W przypadku Ekstraklasy kara byłaby jeszcze wyższa, gdyż jej przychód za sezon 2020/2021 wyniósł 294 miliony złotych.

– Firmy bukmacherskie przez ponad 10 lat próbowały porozumieć się w tej sprawie z organizatorami rozgrywek, nigdy jednak nie było ze strony ESA i PZPN woli do jakichkolwiek ustępstw. Naturalnym jest, że przedłużające się postępowanie jest ESA i PZPN na rękę, gdyż w dalszym ciągu mogą wykorzystywać swoją pozycję dominującą do pobierania naszym zdaniem bezpodstawnych i bardzo uciążliwych dla bukmacherów opłat, naruszając przy tym zasady uczciwej konkurencji… Oczywiście kij ma dwa końce, bo im dłużej ta sytuacja będzie się utrzymywała, tym z większymi roszczeniami zwrotnymi wystąpi branża bukmacherska. Mówimy tu o kwocie ponad 160 mln zł plus odsetki– powiedział Wirtualnej Polsce Zdzisław Kostrubała, członek zarządu STS.

Interwencja poselska

Kilka miesięcy temu w sprawie interweniował poseł PiS, Bartosz Kownacki, który poprosił UoKiK o wyjaśnienia. Polityk w piśmie do urzędu argumentował, że brak decyzji w tej sprawie umacnia szarą strefę na rynku hazardowym: – Dodatkowe, wysokie obciążenia dla legalnych operatorów powodują, że stają się oni niekonkurencyjni w stosunku do operatorów nielegalnych. To z kolei prowadzi do rozkwitu szarej strefy i mniejszych wpływów z podatku do Skarbu Państwa

Z odpowiedzi prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego do Kownackiego wynika, że PZPN i Ekstraklasa spowalniają dochodzenie.

Czas niezbędny do rzetelnego zebrania materiału dowodowego zawiera w sobie okresy oczekiwania na odpowiedzi na kierowane do nich wezwania do nadesłania stosownych dokumentów i wyjaśnień. Biorąc pod uwagę stopień skomplikowania danego zagadnienia, niejednokrotnie zdarzają się prośby o przedłużenie zakreślonego przez organy terminu na udzielenie odpowiedzi – czytamy w piśmie z UOKiK.

W artkule opublikowanym na WP zdążyli się już jednak wypowiedzieć przedstawiciele Ekstraklasy oraz PZPN, którzy kategorycznie zaprzeczyli, że celowo opóźniają sprawę.

PZPN: – PZPN udzielał zawsze wyczerpujących odpowiedzi na zadawane przez UOKiK pytania. Przedstawienie części informacji, o których udostępnienie zwracał się UOKiK, wymagało po stronie PZPN istotnego nakładu pracy. Nie były to bowiem dane, które są przez PZPN na bieżąco wyodrębniane. Z uwagi na tę okoliczność PZPN zwracał się do UOKiK z prośbami o przedłużenie terminu na udzielenie niektórych odpowiedzi. Prośby te zawsze były przychylnie rozpatrywane przez UOKiK, a wobec PZPN nigdy nie został zastosowany jakikolwiek środek dyscyplinujący.

Ekstraklasa: – Ekstraklasa udziela odpowiedzi i wyjaśnień w terminach wskazanych przez prezesa UOKiK i tylko jeden raz wnioskowaliśmy o wydłużenie terminu odpowiedzi i urząd dał nam dziewięć dodatkowych dni.

Kiedy zakończy się sprawa?

Wszystko wskazuje na to, że pomimo dochodzenia, które trwa już prawie trzy lata, bukmacherzy muszą uzbroić się w cierpliwość. Bartosz Kownacki w połowie grudnia ubiegłego roku wystosował bowiem kolejne pismo do UOKiK, a odpowiedź urzędu była bliźniaczo podobna, tj. “sprawa jest skomplikowana, a przedsiębiorcy proszą o przedłużanie terminów na udzielenie odpowiedzi“.