21.03.2026 11:26

Czarna strefa wzbogaciła się na festiwalu w Cheltenham. BGC reaguje

Podczas tegorocznego festiwalu w Cheltenham, jednego z najważniejszych wydarzeń wyścigów konnych, nielegalni operatorzy mogli przejąć zakłady o wartości kilkudziesięciu milionów funtów. Branża rozrywkowa w Wielkiej Brytanii bije na alarm i reaguje na zaistniałą sytuację.

Udostępnij
Czarna strefa wzbogaciła się na festiwalu w Cheltenham. BGC reaguje
Autor zdjęcia: PressFocus
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Raj dla nieautoryzowanych platform rozrywkowych

Cheltenham Festival to święto brytyjskiego sportu, które co roku przyciąga uwagę milionów entuzjastów wyścigów konnych i generuje obroty rzędu jednego miliarda funtów. Niestety, ta ogromna popularność stała się również magnesem dla podmiotów działających poza prawem.

Według najnowszych analiz przeprowadzonych przez Betting & Gaming Council, podczas trwania imprezy do czarnej strefy mogło trafić nawet 60 milionów funtów, co daje równowartość niespełna 80 milionów dolarów. Statystyki te są alarmujące, zwłaszcza w kontekście danych rynkowych, które wskazują, że 6 procent wszystkich zakładów w Wielkiej Brytanii jest realizowanych u nielegalnych operatorów.

W praktyce oznacza to, że podczas każdego pojedynczego wyścigu w ręce niekoncesjonowanych platform trafiały blisko 2 miliony funtów. W rozmowie z iGamingBuisness, dyrektor generalna BGC, Grainne Hurst podkreśla, że choć miliony osób bawiły się bezpiecznie, zorganizowane grupy przestępcze agresywnie celowały w klientów, oferując usługi pozbawione jakichkolwiek mechanizmów ochrony konsumenta.

Wpływ restrykcyjnych regulacji na decyzje klientów

Eksperci od dawna ostrzegali przed niezamierzonymi konsekwencjami wprowadzania zbyt inwazyjnych przepisów, a obecna sytuacja wydaje się potwierdzać ich najgorsze obawy.

Kluczowym czynnikiem wypychającym graczy do czarnej strefy okazała się tak zwana biała księga z 2023 roku, która wymusiła na legalnych firmach wdrażanie rygorystycznych kontroli przystępności finansowej. Klienci, niechętni do udostępniania swoich prywatnych wyciągów bankowych i dokumentów majątkowych, coraz częściej wybierają operatorów, którzy nie zadają zbędnych pytań.

Już w 2024 roku organizacja Jockey Club prognozowała, że te biurokratyczne wymogi mogą kosztować sektor wyścigów konnych nawet 250 milionów funtów w ciągu pięciu lat, drastycznie obniżając jego rentowność. Paradoksalnie, przepisy stworzone z myślą o ochronie wrażliwych jednostek, doprowadziły do sytuacji, w której tysiące osób przenosi swoją aktywność do środowisk całkowicie pozbawionych nadzoru, limitów i narzędzi wsparcia.

Fiskalna presja a przyszłość brytyjskiej branży

Trudną sytuację koncesjonowanych przedsiębiorstw potęgują nadchodzące zmiany w polityce podatkowej rządu. Zgodnie z prawem, od kwietnia 2026 roku podatek od zdalnych gier wzrośnie z 21 do 40 procent, a danina od zakładów sportowych online ma osiągnąć 25 procent w 2027 roku.

Te zdecydowane ruchy fiskalne wpisują się w szerszy obraz brytyjskiej gospodarki, gdzie całkowite obciążenie podatkowe zbliża się do 39 procent PKB, osiągając pułapy niewidziane od lat 80. W połączeniu ze słabymi wskaźnikami analizowanymi przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, biznes traci zdolność do rynkowej rywalizacji.

Hurst zauważa, że rosnące podatki i inwazyjne kontrole sprawiają, iż uczciwi operatorzy nie mogą skutecznie konkurować z nielegalną ofertą. Utrzymanie klientów w bezpiecznym, regulowanym ekosystemie powinno być priorytetem rządu.

Przeczytaj też: 

>>> To będzie przełom? DraftKings integruje rynki prognoz. Powstaje super app

>>> Strategiczna pauza Banijay: Mistrzostwa Świata ważniejsze niż błyskawiczna integracja Tipico z Betclic

>>> Deficyt świadomości w szwedzkim iGamingu. 65 proc. graczy nie odróżnia legalnych operatorów gier od przestępców

Udostępnij
Mateusz Tudek

Mateusz Tudek