Ogolna 3 listopada 2021

Konrad Raczkowski dla Interplay: Zmiana podatku byłaby korzystna dla wszystkich stron

autor: Maciej Akimow
Redakcja Interplay miała przyjemność porozmawiać z profesorem Konradem Raczkowskim, byłym wiceministrem finansów, który nadzorował rynek hazardowy. Profesor ocenił m.in zmiany, które zaszły od momentu nowelizacji ustawy hazardowej oraz szanse na zmniejszenie rozmiaru szarej strefy poprzez zmianę podstawy opodatkowania zakładów wzajemnych na GGR.

1 kwietnia 2017 roku w życie weszła nowelizacja ustawy hazardowej. Jak z perspektywy czasu ocenia Pan tamte zmiany?

Nowelizacja ustawy hazardowej w 2017 r. spełniła bardzo pozytywnie swoją rolę na czas jej wprowadzania. Od tego czasu zaszły jednak istotne zmiany. Nominalny PKB Polski urósł o ponad 17% i dalej rośnie, inflacja urosła o 179%, a pandemia Corovinarusa przewróciła do góry nogami ustalony porządek w wielu obszarach, zmieniając warunki gospodarowania, jak i konkurowania. Tylko w pierwszych trzech kwartałach tego roku uchwalono w Polsce 1205 aktów prawnych. To pokazuje, że zaledwie kilka lat od wspomnianej nowelizacji świat się zmienił diametralnie, a znowelizowana ustawa obowiązująca od 2017 r. została niejako w innym miejscu i czasie, niedostosowanym do współczesnych warunków gospodarczych. Dobrze zatem, że odpowiednie komisje sejmowe, jak i Ministerstwo Finansów podjęły analizy w zakresie możliwości dostosowania ustawy hazardowej do takich realiów, gdzie nie generując nowego popytu, uda się zmigrować rosnący rynek hazardu w szarej strefy, którego wartości obrotów wynosiła w 2019 r. aż 56%, do legalnej i opodatkowanej części branży, która płaci podatki.

Czy polski licencjonowany rynek bukmacherski znajduje się już w takim miejscu, że potrzebny jest kolejny bodziec, który pobudzi wzrosty obrotów samych firm jak i wpływy do budżetu Skarbu Państwa?

Branża od kilku lat apeluje o większą rolę państwa w tym zakresie. Apeluje o dostosowanie opodatkowania w Polsce do takiego systemu, który mamy za granicą, w zasadzie w większości państw, a to decyduje o konkurencyjności podmiotów krajowych i migracji do legalnych operatorów, lub pozostawania w szarej strefie. W czasie znacznego tempa wzrostu inflacji bazowej regulacja podatków pośrednich, w tym szczególnie hazardu może być działaniem przyczyniającym się do zmniejszenia presji inflacyjnej, przywracając jednocześnie legalny obrót. Czy opodatkowanie np.: 40 tys. tzw. jednorękich bandytów byłoby złe? Oczywiście nie, wręcz przeciwnie. Budżet państwa uzyskałby wpływy, a konsument uzyskałby ochronę gracza wybierając licencjonowanego operatora. Niejednokrotnie do organów ścigania zgłaszali się poszkodowani klienci nielegalnych operatorów, którzy nie gwarantują wygranych i jak się okazało, często tych wygranych, zwłaszcza wysokich nie wypłacają. Uczestnicy takich nielegalnych gier hazardowych zapominają, że udział w takich grach jest nielegalny, a osoba uczestnicząca w nielegalnym hazardzie jest narażona na karę finansową w wysokości 100% uzyskanej wygranej. Państwo nie musi i nie powinno generować bodźców zachęcających do hazardu, skoro tylko w legalnym kanale obroty branży w ubiegłym roku przekroczyły 14 mld złotych, a wartość całej branży szacuje się na 39 mld złotych. Rolą państwa jest natomiast reagowanie na wzrost szarej strefy w tym zakresie, urealniając system gier i ich opodatkowania do standardów światowych. Pamiętajmy, że w świecie gier i zdarzeń wirtualnych nie istnieją granice państw, a zaburzona konkurencyjność umożliwia ekonomiczne bodźcowanie wzrostu operatorów nielegalnych, co zamyka firmy legalne i nie zapewnia wpływów budżetowych.

Dlaczego w branży hazardowej mamy obecnie do czynienia z różną podstawą opodatkowania i jak przy propozycjach GGR również na zakłady bukmacherskie, zapatruje się Pan na pomysł wyrównania wszystkich stawek podatkowych na tym samym poziomie? Odnosząc to do innych gałęzi życia codziennego podobnie jest ze stawką VAT na różne produkty, co również w wielu przypadkach bywa problematyczne

Generalnie polskie prawo podatkowe od początku transformacji ustrojowej staje się coraz bardziej skomplikowane i dobrze, że coraz częściej mówimy o możliwości usprawnień. W ostatnim raporcie Tax Foundation nasz system podatkowy znalazł się na 34 miejscu, spośród wszystkich 36 państw OECD. Gorzej było tylko w Chile i Włoszech, a największą bolączką naszego systemu są liczne preferencje, specjalne wyjątki i interpretacje do kolejnych interpretacji, gdzie te ostatnie mogą być różne w tej samej sprawie w zależności od jurysdykcji podatkowej w danym urzędzie, czy województwie w Polsce. Tworzone i aktualizowane w ten sposób prawo podatkowe tworzy beneficjentów i przegranych danych rozwiązań. Różna podstawa opodatkowania m.in. zakładów bukmacherskich wpisała się w taki system stanowienia i egzekwowania prawa podatkowego w Polsce, który bardziej jest obarczony historycznymi naleciałościami, niż aktualnymi preferencjami konsumentów, czy specyfiką rynku i obrotu gospodarczego. Oczywiście pewnego rodzaju uproszczenie i wyrównanie stawek nie tylko na rynku hazardowym byłoby uproszczeniem samego prawa podatkowego, wychodząc naprzeciwko oczekiwaniom tej części branży, która odprowadza podatki w Polsce, lub byłaby zainteresowana przeniesieniem obrotu z szarej strefy na rynek regulowany.

Jak zmiana podstawy opodatkowania na GGR wpłynie na potencjalne wpływy do budżetu Skarbu Państwa? Czy ewentualne zmiany nie zmniejszą ich i jakie są ewentualne sposoby, by temu zapobiec? Minimalny próg gwarantowanego podatku płaconego przez firmy, a może wyższe opłaty licencyjne? 

Po pierwsze trzeba powiedzieć, że aktualnie obowiązujące opodatkowanie usług bukmacherskich na poziomie 12% przychodów trąci myszką i na pewno oddala Polskę od awangardy modelowych wzorców opodatkowania w tym zakresie. W zasadzie wszystkie państwa ościenne Polski i prawie cała Unia Europejska wprowadziły na rynku gier hazardowych tzw. podatek GGR, to jest podatek od przychodów brutto z gier wyliczony na podstawie łącznej sumy środków wniesionych przez gracza, obniżonej o wypłatę wygranych. Resort finansów wprowadzając jakiekolwiek zmiany w tym zakresie będzie musiał ocenić skutki potencjalnych zmian regulacji, dlatego ważne są technikalia takich rozwiązań, które zagwarantują większe wpływy budżetowe niż obecnie, biorąc pod uwagę tylko ten poziom obrotów, jak i zabezpieczą interes fiskusa przed 100% wypłacalnością 100% gier, co zerowałoby GGR. Wraz ze wzrostem obrotów i migracją graczy do legalnych operatorów wpływy będą oczywiście wyższe, a modelowe rozwiązanie w tym zakresie wprowadzili np.: Słowacy. Regulator Słowacki wprowadził przepisy techniczne wskazujące, że jeżeli podatek od GGR na poziomie 22% będzie generował wpływy niższe w skali roku księgowego, niż 11% wartości wygranych przez klientów operatorów, wtedy operator będzie zmuszony dopłacić podatek od gier do poziomu nie mniejszego, niż 11% od wygranych otrzymanych przez klientów operatora (nie można mylić z 11% od obrotu operatorów). Oczywiście wprowadzenie równolegle wyższych opłat licencyjnych i koncesyjnych jest właściwym drogowskazem.

Ewentualna zmiana podatku sprawi, że polski rynek stanie się dużo bardziej atrakcyjny dla firm zagranicznych. Wiele z tych firm czerpało korzyści będąc przez lata w szarej strefie, nie płacąc ani złotówki podatku. W jaki sposób można zabezpieczyć się przed wejściem takich firm na polski rynek po ewentualnych zmianach podatkowych? Ich potencjalne wejście będzie mało sprawiedliwe względem obecnych operatorów, ale także stworzy dla nich możliwość optymalizacji kosztów podatkowych chociażby w postaci VAT, którego obecnie bukmacherzy w Polsce nie mogą odliczać. 

Zmiana podatku byłaby korzystna dla wszystkich stron: graczy, legalnych operatorów i budżetu państwa. Wysokie opłaty licencyjne i koncesyjne, rzędu 5,10 mln złotych powstrzymają firmy słupy – krajowe i zagraniczne. Jednocześnie z projektów ustaw Polskiego Ładu nie wynika możliwość optymalizacji kosztów VAT, która naruszałaby, czy w jakikolwiek wpływałaby na konkurencyjność rynku gier hazardowych.

Czy widzi Pan obecnie możliwości zmniejszania udziału szarej strefy w rynku czy zmiana podatku jest możliwą najskuteczniejszą opcją? Blokowanie płatności i domen służących oferaniu nielegalnych gier hazardowych w dużej mierze wpłynęło na ograniczenie szarej strefy, ale nie wyeliminowało problemu chociażby do poziomu średniej europejskiej.

Dziś regularny gracz zbyt często wybierze takich potencjalnych operatorów, którzy obiecują wyższe wygrane, gdyż nie płacą podatków. Obiecują, nie znaczy gwarantują, ale gracz w ramach nastroju, chwili i przechodniości preferencji o tym nie myśli. Uregulowanie tego rynku w ramach jedynie dostosowania do standardów opodatkowania GGR w innych państwach, jak i poszerzenia możliwości obstawiania zdarzeń wirtualnych w ramach różnego rodzaju współzawodnictwa, a nie jedynie współzawodnictwa ludzi i zwierząt byłoby zasadne.

Czy branża hazardowa ma podobną specyfikę i korelacje m.in z branżą alkoholową, tytoniową czy paliwową? Czy podłoża działalności szarej strefy są do siebie zbliżone, podobnie jak motywacje klientów?

Każda z tych branż ma swoją inną, własną specyfikę i do każdej należy podchodzić niezależnie, chociaż wszystkie te branże mają wspólny mianownik – możliwość takiego dopuszczenia do obrotu i opodatkowania przez państwo, które będzie zgodne z interesem społecznym, współprzyczyniając się do zmniejszenia szary strefy i tym samym ochrony konsumenta.

Na koniec chciałbym jeszcze zapytać, czy znamy przykłady na świecie podobne do Polski, gdzie zmiana przepisów lub modelu opodatkowania wpłynęła w dużym stopniu na rozmiar szarej strefy?

Takich przykładów jest dużo, gdzie nowe regulacje gier hazardowych istotnie zmniejszyły poziom szarej strefy. Dziś w Europie ponad ¼ rynku zdominowana jest przez szarą strefę – to i tak wynik dwukrotnie lepszy, niż w Polsce. W ostatnim czasie fundamentalne zmiany prawne in plus w tym zakresie wprowadziły Stany Zjednoczone, Kanada, Niemcy, Szwajcaria, Wielka Brytania, Słowacja, a nawet Ukraina. W tych państwach regulatorzy słusznie uznali, że nie warto i nie powinno się generować zysków dla podmiotów nielegalnych, gdyż tolerowanie takiego stanu zawsze prowadzi do większych wypaczeń konkurencyjności i korupcji, naruszając umowę i stosunki społeczne. Państwo ma prawo do penelizacji zachowań nielegalnych, ale jeszcze lepiej, gdy poprzez dobre prawo podatkowe zmieni i ukierunkuje strumień przepływów pieniężnych, w tym podatków.

Rozmawiał Maciej Akimow

Fot. Dariusz Iwanski