Systemowe projektowanie rozrywki: Czy polskie wyścigi konne da się policzyć na nowo?
Ten tekst to zaproszenie do rozmowy o legalnych grach pieniężnych bez ideologii, za to z naciskiem na system, regulacje, pieniądz i realne mechanizmy rynkowe. W tym właśnie duchu warto spojrzeć na polskie wyścigi konne — obszar, który od lat funkcjonuje na przecięciu trzech porządków: sportowego, hodowlanego i finansowego – pisze dla Interplay.pl Grzegorz Szestowicki, przedsiębiorca, hodowca koni, analityk systemów konnego przemysłu sportowego.
Legalne gry pieniężne można analizować na dwa sposoby: ideologicznie albo systemowo. Ten drugi sposób wymaga liczb, wskaźników i uczciwego opisu mechanizmów. Wyścigi konne są w Polsce jednym z najciekawszych przypadków takiej analizy — bo łączą w sobie selekcję hodowlaną, sport i totalizator, tworząc system, którego logika finansowa nigdy nie została jasno opisana.
System, który trudno jednoznacznie nazwać
Wyścigi konne w Polsce nie są ani klasycznym sportem zawodowym, ani czystą formą rozrywki, ani typowym produktem rynku gier pieniężnych. Są systemem hybrydowym, którego konstrukcja prawna, organizacyjna i finansowa powstała w innym czasie i dla innych celów niż te, które dziś przed nimi stawiamy.
To ważne, bo systemy hybrydowe — jeśli nie są świadomie projektowane — bardzo łatwo tracą spójność finansową, nawet jeśli formalnie funkcjonują poprawnie.
Fundament prawny: selekcja hodowlana jako punkt wyjścia
Polskie wyścigi konne zostały uregulowane w ustawie o wyścigach konnych i zdefiniowane przede wszystkim jako narzędzie selekcji hodowlanej. Oznacza to, że gonitwa ma być testem użytkowości konia, a jej wynik — elementem oceny wartości hodowlanej. Taki zapis nie jest przypadkowy, ma on uzasadnienie historyczne i merytoryczne, ale również wyjaśnia, dlaczego system długo nie był projektowany jako rynek rozrywki czy gry.
Jednocześnie, ustawa, nie determinuje automatycznie modelu finansowania, a to właśnie tu zaczynają się napięcia.
Sport i widowisko jako warstwa funkcjonalna
Choć ustawowym celem jest selekcja hodowlana, w praktyce wyścigi wymagają infrastruktury sportowej, podlegają kalendarzowi sezonowemu, generują koszty porównywalne z innymi zawodami sportowymi i funkcjonują publicznie jako wydarzenie widowiskowe.
To powoduje, że system kosztowy bliższy jest sportowi i rozrywce niż hodowli, niezależnie od zapisu ustawowego. I właśnie ta rozbieżność między celem prawnym a realnymi kosztami operacyjnymi jest kluczowa dla dalszej analizy.
Gra pieniężna jako element finansujący
Trzecim filarem systemu są zakłady wzajemne, czyli legalna gra pieniężna. W teorii generująca obrót, tworząca marżę, umożliwiająca finansowanie nagród, infrastruktury i organizacji wyścigów.
W praktyce jednak nie została zaprojektowane jako główny silnik finansowy systemu, lecz jako element wspierający.
Efekt jest taki, że obrót istnieje, pieniądz krąży, ale obieg nie jest w pełni domknięty.
Architektura instytucjonalna
System opiera się na współistnieniu dwóch kluczowych podmiotów. Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, odpowiedzialnego za regulację, nadzór i porządek sportowo-hodowlany, oraz Totalizatora Sportowego odpowiadającego za organizację gonitw, utrzymanie infrastruktury i prowadzenie zakładów wzajemnych.
To układ, który z definicji wymaga współpracy, bo żaden z tych podmiotów nie kontroluje całego obiegu wartości, a bez spójnej wizji finansowej system nie może być ani efektywny, ani stabilny.
Gdzie pojawia się zgrzyt systemowy
Problem polskich wyścigów nie polega na jednym błędzie ani na „braku pieniędzy”. Polega na tym, że nie określono jasno, jaką część kosztów system ma finansować sam, nie zdefiniowano docelowego poziomu samofinansowania, i wreszcie nie ustalono wskaźników efektywności całego ekosystemu.
W rezultacie system działa, generuje koszty, generuje obrót, ale nie komunikuje
(przynajmniej oficjalnie) czy jest ekonomicznie domknięty.
Dlaczego selekcja i gra muszą być liczone razem
Selekcja hodowlana nie stoi w sprzeczności z grą pieniężną. Rozbieżności pojawiają się wtedy, gdy selekcja jest celem, sport jest formą, a gra pieniężna ma finansować całość, ale nikt, dosłownie nikt, nie policzył relacji między tymi elementami.
Skoro selekcja generuje koszty, musi mieć źródło finansowania.
Jeśli gra tworzy obrót, należy przypisać jej funkcję systemową.
Jeśli sport tworzy widowisko to powinien być oceniany pod kątem efektywności.
To nie są postulaty ideologiczne, tylko zasady projektowania złożonych systemów.
Wskaźniki zamiast intuicji
Dlatego dojrzała rozmowa o wyścigach powinna opierać się na wskaźnikach takich jak:
- relacja obrotu z zakładów do kosztów organizacji sezonu,
- stopień samofinansowania infrastruktury,
- koszt selekcji hodowlanej w przeliczeniu na gonitwę,
- wykorzystanie toru w skali roku,
- zdolność systemu do reinwestycji.
Bez tych danych każda rozpoczęta dyskusja pozostanie publicystyką — nawet jeśli jest pełna dobrych intencji.
Dialog jako warunek konieczny
Coraz częściej mówi się dziś o potrzebie dialogu i współpracy pomiędzy operatorem gry a regulatorem wyścigów. To nie jest hasło, to jest konieczny warunek funkcjonowania systemu, w którym pieniądz pochodzi z gry, reguły pochodzą z ustaw a sport i infrastruktura generują koszty.
Bez wspólnego liczenia nie ma wspólnej odpowiedzialności.
Czy system wyścigów konnych w Polsce może być samofinansujący?
Na innych rynkach istnieją modele, w których wyścigi konne zachowując funkcję selekcyjną pozostają legalną i kontrolowaną grą pieniężną. Dodatkowo finansują się w sposób stabilny,
i, co najważniejsze dla branży, nie zwiększają ryzyk społecznych.
Łączy je jedno: jasno zdefiniowany obieg pieniądza i mierzalne cele finansowe.
Zaproszenie do liczenia, nie do sporów
Ten krótki tekst nie jest postulatem zmiany ustawy hazardowej ani próbą redefinicji wyścigów konnych. Jest natomiast zaproszeniem do rozmowy dokładnie w tym duchu, który Interplay zaproponował w swoim nowym otwarciu: otwarcie, rzeczowo, bez tabu.
Zanim zaczniemy mówić o zmianach, warto odpowiedzieć na pytanie podstawowe:
czy umiemy dziś jasno opisać i policzyć system, który łączy selekcję hodowlaną, sport i legalną grę pieniężną?
Bo jeśli potrafimy go policzyć — możemy go też świadomie zaprojektować.
Przeczytaj też:
>>> Konie z własnym ekspertem ds. etyki w HBLB. Na Wyspach redefiniują standardy
>>> „Animowana ruletka” zakończyła sezon [GALERIA ZDJĘĆ]
>>> Wielka Warszawska w kinach. Nowy obraz branży wyścigów konnych [TRAILER]
redakcja
Systemowe projektowanie rozrywki: Czy polskie wyścigi konne da się policzyć na nowo?
Ten tekst to zaproszenie do rozmowy o legalnych grach pieniężnych bez ideologii, za to z naciskiem na system, regulacje, pieniądz i realne mechanizmy rynkowe. W tym właśnie duchu warto spojrzeć na polskie wyścigi konne — obszar, który od lat funkcjonuje na przecięciu trzech porządków: sportowego, hodowlanego i finansowego – pisze dla Interplay.pl Grzegorz Szestowicki, przedsiębiorca, hodowca koni, analityk systemów konnego przemysłu sportowego.
Treść…