Ogolna 25 listopada 2022

Bukmacherzy jadą na minusie, ale nie tak, jak jest to przedstawiane

autor: Maciej Akimow
W ostatnim czasie na łamach Pulsu Biznesu, a tydzień później w serwisie branżowym sbcnews ukazało się finansowe podsumowanie wyników branży bukmacherskiej za zeszły rok. Czy faktycznie jest tak źle i tylko jeden podmiot na rynku robi wszystko ze sztuką? Przyjrzyjmy się temu.

Puls Biznesu 13 listopada opublikował artykuł o wynikach finansowych branży bukmacherskiej za rok 2021. Źródłem danych są wyniki z KRS i Stowarzyszenie Graj Legalnie. Puls Biznesu trafnie zauważył, że w wyliczeniach zabrakło wyników państwowego Traf-u, należącego do Totalizatora Sportowego. Interplay zauważył jednak jeszcze inne nieścisłości, które powodują, że czytelnik może błędnie zinterpretować wyniki finansowe. W tym artykule nie chcemy jednak mówić bezpośrednio o wynikach, ale właśnie o nieścisłościach w prezentacji wyników oraz zastanowieniu się, czemu lub komu taka prezentacja służy.

Źródło: Puls Biznesu, na podstawie opracowania KRS i Stowarzyszenia Graj Legalnie

O czym mówią suche wyniki finansowe?

Podanie wyników finansowych spółek bukmacherskich bez próby odpowiedniej interpretacji mało mówią. Każda z firm jest na różnym etapie rozwoju. Część z nich w ogóle nie uruchomiła działalności operacyjnej, a niektórzy są dopiero na początku długiego procesu inwestycyjnego.

Biznes bukmacherski tak samo bardzo często mylnie jest postrzegany przez rozmiar obrotów, bo ogrom pracy, zaangażowania i poświecenia właścicieli, inwestorów i osób zarządzających jest niewspółmierny do potencjalnych korzyści.

Straty operatorów (szczególnie te wielomilionowe) mogą robić wrażenie, ale obecnie nie da zbudować się dużej skali biznesu nie posiadając dużego kapitału albo bardzo długiego czasu i cierpliwości pozwalających stopniowo budować udział rynkowy. Czas długoterminowo nie gra jednak na korzyść operatorów na tak bardzo ryzykownym pod względem legislacyjnym rynku, gdzie jedna zmiana podatkowa będzie potrafiła wywrócić do góry nogami największe biznesy.

Analizując też suche wyniki finansowe nie możemy porównywać strat osiąganych przez chociażby spółki jak Ewinner (mający niski udział rynkowy) czy Totalbet (dotujący grę bez podatku) do firm będących w fazie inwestycji stawiających w dużej mierze na technologię, marketing efektywnościowy i sprawdzanie wyników.

Błędy merytoryczne

Największym błędem, wypaczającym wartość poznawczą zestawienia i rzeczywisty obraz rynku jest pominięcie wyników Betclica. Operator faktycznie występuje w Polsce występuje za pośrednictwem spółki Gaming In Poland, niepowiązanej jednak z Betclic ani kapitałowo ani osobowo, pełniąc jedynie funkcję formalnego reprezentanta bukmachera w relacjach z organami państwowymi. Przy czym Gaming in Poland sp. z.o.o nie prowadzi działalności hazardowej.  Jednocześnie w tabeli wyników wskazano skromny rezultat finansowy tej właśnie spółki, a nie operatora Betclic. Wpływ na całą tabelę jest taki, że zmienia nam układ czołówki branży, gdzie na trzecim miejscu za 2021 rok powinien być właśnie Betclic, z zyskiem netto trudnym do dokładnego wyliczenia (spółka zagraniczna, notowana na giełdzie w Amsterdamie), ale na pewno możemy mówić tu o wielomilionowych wartościach.

Taka prezentacja rezultatów w tabeli i uwzględnienie w niej podmiotu nieprowadzącego działalności hazardowej przeczy celowi jaki publikacja miała realizować. Równie dobrze można porównać podmioty z branży do dowolnego biznesu – restauracji lub sklepu meblowego, tylko dlatego, że są zlokalizowane na tej samej ulicy, co punkt przyjmowania zakładów bukmacherskich. Takie porównanie nie oddaje jednak realiów rynkowych, a przy braku możliwości ustalenia dokładnych wyników, zabiegiem pożądanym byłoby powołanie się na “brak danych”.

Artykuł Pulsu Biznesu możnaby uznać za wypadek redaktora, ale 22 listopada w zagranicznym portalu branżowym ukazały się podobne twierdzenia, gdzie przy BEM Operations widnieje zysk w postaci 112,615 zł. Jeśli takie wyniki zostały przesłane przez Stowarzyszenie Graj Legalnie, w którym jak zauważył redaktor Pulsu Biznesu pierwsze skrzypce gra STS, to czy jesteśmy już w stanie odpowiedzieć, komu zależy na takim sposobie podania danych i ich swobodnej oraz mylnej interpretacji?

Czemu służy przedstawienie takich wyników?

Zakładając sytuację totalnie hipotetyczną z dowolnej branży, firma która jest chociażby notowana na giełdzie, mogłaby próbować przedstawiać wyniki innych podmiotów w sposób niedokładny, tak by nie oddawać rzeczywistego wymiaru całej branży i firm, które dopiero się rozwijają. Wprowadzając przy tym w błąd akcjonariuszy.

W 454-stronnicowym prospekcie emisyjnym FL Entertainment N.V, który jest właścicielem Betclica, jasno jest zaznaczone, że polski rynek jest jednym z najważniejszych rynków obok Portugalii i Francji. Oznacza to zatem, że wyniki finansowe są zdecydowanie lepsze, niż te które są zaprezentowane w tabeli opracowanych przez Stowarzyszenie Graj Legalnie, a przedrukowane przez ważne media biznesowe.

Przypomnijmy, że Betclic wrócił na polski rynek jako licencjonowany podmiot w 2018 roku i mimo wcześniej zbudowanej marki, to musiał budować ją tak naprawdę od zera. Na korzyść Betclica działają również dużo niższe koszty operacyjne, które rozkładane są na całą grupę i w Polsce łatwiej im było osiągnąć rentowność, którą tak jak wspomnieliśmy, na ten moment trudno dokładne oszacować.

Superbet zostanie rozliczony we właściwym czasie

Przykład Superbetu i ich strata za dwa ostatnie lata są często stawiane jako formę przestrogi, ale moment w którym jest obecnie Superbet nie powinien być okresem weryfikacji. Bukmacherzy, którzy dopiero wchodzą na rynek nie mają możliwości konkurowania z największymi – w tym przypadku Fortuną i STS-em, bez agresywnego marketingu i budowania skali, która zaprocentuje w przyszłości, ale jeszcze nie teraz.

Obecnie Superbet według naszych wyliczeń zbliża się do 10% udziałów rynkowych (licząc online i retail) i to właśnie STS jest tym podmiotem, który będzie tracił procentowo najwięcej na rzecz Superbet. W przypadku Superbetu, funduszu inwestycyjnego nie będzie interesował marginalny udział w market share, nawet przy osiągnięciu rentowności już od pierwszego roku poważnej działalności operacyjnej.

Zarządzający Superbetem, a w tym Adam Lamentowicz odpowiadający za polski oddział mają wszystko, dosłownie wszystko, by zbudować jednego z największego operatorów w kraju – mowa tu o finansach, zapleczu technologicznym i całościowym wsparciu grupy. Ewentualne niepowodzenie i ujemny wynik finansowy po zakończeniu fazy inwestycji będzie zaliczone na ich konto jako porażka. Nie będzie tu miejsca na wymówki.

Jak inaczej można budować firmę bukmacherską w Polsce?

Dobrym przykładem, jak można zbudować firmę bukmacherską w Polsce i nie przynosząc wielkich strat od samego początku, są Betfan i Forbet. Betfan jest znacznie krócej na rynku, ale w rok potrafił niemalże podwoić swoje obroty i przy okazji wyjść na spory, patrząc na skalę biznesu plus.

Forbet z kolei był pierwszą w Polsce firmą, która po nowelizacji ustawy hazardowej obok Fortuny i STS-u potrafiła również być rentowna. Ich rozwój w ostatnim czasie z pewnych względów został nieco wyhamowany, ale dalej znajdują się oni w czołówce polskich bukmacherów.

Jeszcze innym przykładem jest PZbuk, który z ambitnym country managerem i garstką osób zanotował blisko dwumilionowy zysk netto. Patryk Włodarski odpowiedziany za ten sukces, rozstał się już z grupą Cherry, więc wynik ten będzie trudny do powtórzenia.

Polski rynek za sprawą 12-procentowego podatku od obrotu, konieczności pozyskiwania zgód na wykorzystywanie wyników sportowych, ograniczonym portfolio produktów hazardowych i dużą konkurencją jest bardzo trudny, ale każdy operator ma swoją specyfikę i etap rozwoju w którym się znajduje.