Ogolna 22 listopada 2022

Jak zatrzymać nielicencjonowanych operatorów?

autor: Maciej Akimow
Duże imprezy sportowe to czas szczególnej aktywności operatorów zakładów bukmacherskich. Nic w tym dziwnego, bo jest to jedna z najlepszych okazji by dotrzeć do nowych klientów. Niestety w Polsce z tej szansy korzystają też nielicencjonowani operatorzy, na których do tej pory nie znaleziono skutecznej blokady. 

Jednym z narzędzi do blokowania nielicencjonowanych operatorów był rejestr domen zakazanych, który do pewnego momentu spełnia swoją rolę. Operatorzy jednak w bardzo szybki sposób znaleźli sposób na obchodzenie tych uciążliwości poprzez dodawanie kolejnych cyfr w adresie domeny. Na dłuższą metę nie powstrzyma to wyedukowanych graczy chcących zawierać zakłady w szarej strefie, ani samych firm, by do tych klientów dotrzeć.

Konieczna jest blokada płatności 

Najskuteczniejszą metodą w walce z szarą strefą online jest blokowanie kanałów płatności, które pozwalają graczom deponować i wypłacać środki. O ile polscy bukmacherzy starają się konkurować produktem czy ofertą na zakłady, tak głównym przekazem dla firm offshorowych są rozbudowane metody płatności.

Gracze, którzy do tej pory zarejestrowali się u poszczególnych operatorów dostają komunikaty o tym, że możliwe są wpłaty z użyciem takich portfeli internetowych i bramek płatniczych jak – MuchBetter, AstroPay, Skrill i płatności kartą. Do części tych pośredników klienci bez problemu mogą wpłacić środki za pomocą BLIK-a, Przelewy24, Revolut czy Paysafe.

Operatorzy finansowi, którzy wspierają bramki płatnicze i portfele pozwalające na depozyty do nielicencjonowanych operatorów powinny być w takiej sytuacji zmuszone do zmienienia swojej polityki. Dotyczy to również Visa i Mastercard. Swoje kompetencje w tym zakresie mógłby wykorzystać chociażby KNF czy Ministerstwo Finansów.

Traci również jedyne legalne kasyno

Wyżej opisany mechanizm dotyczy również jedynego legalnego w Polsce kasyna – Total Casino. Zachodni operatorzy mają szerszy wachlarz produktów, a co za tym idzie, w ramach jednej platformy mogą oferować m.in zakłady bukmacherskie i kasyno. Gracz deponując środki do nielicencjonowanego operatora w ramach jednego portfela może korzystać z wszystkich tych produktów.

Gracz, który zdeponuje swoje środki do operatora w celu zawarcia chociażby zakładów na mistrzostwa świata w katarze, będzie automatycznie tym samym dostawał zachętę do skorzystania z usług offshorowego kasyna. Nieświadomy klient, który trafi na stronę operatora wysyłającego komunikaty marketingowe w jego ojczystym języku może być nawet nieświadomym o fakcie, że korzystanie z usług tego operatora jest nielegalne.

Polskie prawo łamane jest również przez wielkie korporacje

Mogłoby się wydawać, że praktyki łamania prawa w Polsce uskuteczniane są tylko przez małych operatorów z licencją z Curacao, ale nic bardziej mylnego. Przed mistrzostwami świata swoich graczy i partnerów afiliacyjnych Unibet informował o nowych możliwościach płatności, ofertach powitalnych i aktywnościach. Właścicielem jest Kindred Group, grupa notowana na szwedzkiej giełdzie. Nie jest to zatem stereotypowy podmiot powiązany ze zorganizowaną grupą przestępczą lub garażowym biznesem zaszytym w syberyjskich lasach.

Unibet kieruje przekaz marketingowy do polskich graczy i pomaga im obchodzić ograniczenia chociażby informując o nowym adresie domeny czy metodach płatności. Mimo że są aktywni w Polsce, Kindred na swojej stronie korporacyjnej nie informuje o posiadanej licencji w Polsce, bo takowej nie posiadają. Dlaczego zatem są aktywni w Polsce? Dlaczego tak mało robi się, by skarb państwa czy polscy operatorzy nie tracili na działalności firm łamiących polskie prawo?