Ogolna 16 września 2021

“Studia mają kilka celów. Jednym z nich jest zwiększenie liczby fachowców na rynku hazardowym”

Nadal trwa nabór na studia podyplomowe na kierunku „Zarządzanie na rynku gier losowych i zakładów sportowych” na Akademii Leona Koźmińskiego. O tym do kiego skierowany jest ten kierunek, co można z niego wynieść, a także jaka jest główna idea tych studiów porozmawialiśmy z jednym z wykładowców, Stanisławem Pogorzelskim.

Bartosz Burzyński (Interplay): Do dziś (15 września) trwa nabór na studiach podyplomowych na kierunku „Zarządzanie na rynku gier losowych i zakładów sportowych” na Akademii Leona Koźmińskiego. Zainteresowanie jest duże?

Stanisław Pogorzelski (wykładowca na Akademii Leona Koźmińskiego): Formalnie nabór trwa do 15 września, ale mamy jeszcze kilka miejsc, więc czekamy na ostatnich studentów do końca miesiąca. Oczywiście jeśli szybciej zajęte zostaną wszystkie miejsca, automatycznie zamkniemy nabór.

Jeśli chodzi o zainteresowanie ze wszystkich edycji, ponieważ w tym roku rozpocznie się trzecia, jesteśmy zadowoleni. Rzecz jasna w zeszłym roku pandemia zaburzyła nam pewien cykl, ponieważ nie zdecydowaliśmy się otworzyć studiów. Teraz już jednak wracamy – na razie stacjonarnie, ale część może być prowadzona w trybie hybrydowym.

Macie patronat jednej z największych firm z branży hazardowej w Polsce, Totalizatora Sportowego. Jak to jest dla was ważne?

Bardzo ważne, ponieważ dzięki temu łatwiej organizować nam pracę, a sam kierunek zyskuje na prestiżu. Studia stają się ciekawsze również dla studentów, którzy mogą zyskać wiedzę o ciekawych projektach z pierwszej ręki. W tym roku na studiach oczywiście będą pracownicy Totalizatora Sportowego, ale także z wielu innych sektorów branży – w tym m.in. z takich firm jak Promatic Group, czy BETFAN.

Wśród wykładowców znajduje się również szerokie grono ekspertów z różnych sektorów branży hazardowej. Tym samym jeśli ktoś z sektora bukmacherskiego chciałby zapisać się na studia, musi liczyć się z tym, że tylko część zajęć będzie dotyczyła stricte jego branży?

Zdecydowanie, ideą tych studiów jest, by przekazać studentom wiedzę ze wszystkich sektorów branży hazardowej. Jednym z problemów jest bowiem fakt, który zdefiniowaliśmy sobie jako organizatorzy, że branża jest rozproszona. Nie mówi jednym głosem, co wynika z tego, że często jeden sektor nie wie, co dzieje się w drugim. Zdarzało się, że specjaliści zakładów bukmacherskich nie wiedzieli jak działają kasyna. Z kolei pracownicy kasyn słabo orientowali się w specyfice loterii.

Tym samym, by zrealizować naszą ideę potrzebowaliśmy szerokiego grona ekspertów, którzy będą wykładali na naszym kierunku. W gronie wykładowców będą m.in. Maciej Kasprzak (Dyrektor Departamentu Gier Online w Totalizatorze Sportowym), Paweł Paliwoda (CEO Promatic Group), Wojciech Włodarczyk (CEO IGT) , czy mecenas Przemysław Bloch.

Studia trwają rok, czy to wystarczający czas, by przekazać wiedzę z zakresu branży hazardowej?

Odwieczne pytanie pomiędzy studiami podyplomowymi, a tradycyjnymi pięcioletnimi. Oczywiście wiedzę przekażemy w pewnym zakresie. Tym samym niektóre tematy tylko zasygnalizujemy z uwagi na ograniczający nas czas. Natomiast taka jest idea studiów. Często nakreśla się temat, a studenci później poszerzają go we własnym zakresie. Wykładowcy są im w stanie w tym pomóc.

Zainteresowanie tematem wywołuje często dalszą korespondencję mailową, czy rozmowy na branżowych spotkaniach. I to już wiemy, ponieważ tak działo się w trakcie poprzednich edycji. Weźmy na ten przykład wyścigi konne, czyli dziedzinę, którą się zajmuję. Kilka razy po studiach spotkałem się ze studentami na torze w Służewcu, czy nawet na zagranicznych arenach. Rzecz jasna kontynuowaliśmy tam dyskusję nie tylko na temat zakładów konnych

Uważa pan, że studia pięcioletnie na takim kierunku miałyby rację bytu?

Trudne pytanie, ponieważ ta branża jak mało która podlega dynamicznym zmianom. Tworzenie od strony formalnej programu dla pięcioletniego cyklu studiów byłoby właściwie niemożliwe. Program przyjęty przez uczelnię mógłby być momentalnie nieaktualny, ponieważ zmieniłoby się prawo czy technologia.

Myślę, że studia podyplomowe i wydłużone kursy są obecnie lepsze, ponieważ pozwalają szybciej reagować na potrzeby rynku, czy zmiany prawne. Jednocześnie można od razu implementować pozyskaną wiedzę pracując w jednej z firm z sektora branży hazardowej. W przypadku studiów dziennych byłoby to utrudnione.

W dalszej przyszłości, jeśli nic się nie zmieni, można jednak pomyśleć o dłuższych studiach, ponieważ przykładowo w sektorze branży bukmacherskiej głównym problemem staje się  brak zasobów ludzkich. Obecnie na rynku brakuje specjalistów wysokiej klasy. Myślę, że stworzenia takich studiów mógłby podjąć się nasz partner, czyli Akademia Leona Koźmińskiego.

Przekazywanie wiedzy o branży hazardowej z perspektywy wykładowcy jest trudne?

Na pewno jest dużym i ciekawym wyzwaniem, które pełne jest niespodzianek i zaskoczeń. Wrócę tutaj do często niepełnej wiedzy studentów z różnych sektorów branży hazardowej. Rozpoczynając zajęcia z danego przedmiotu zakładaliśmy, że przedstawiciel z branży kasyn będzie wiedział o podstawach funkcjonowania loterii, czy zakładów bukmacherskich. Często było jednak tak, że ta wiedza wymagała rozwinięcia.

Natomiast czy to trudne? Raczej nie, przynajmniej teraz, gdy mamy już doświadczenie i feedback od naszych studentów.

Podsumowując naszą dotychczasową rozmowę, czy można wysnuć wniosek, że wiedza o branży hazardowej jest unikatowa? Mam na myśli tutaj, że bardzo wąskie grono osób posiada know how i niekoniecznie chce się nim dzielić. Stąd pewnie tak mało specjalistów na rynku.

Jasne, jest w tym sporo prawdy, a wynika to często z pewnego założenia, które my akurat odrzuciliśmy. Mianowicie chodzi o trzymanie wiedzy dla siebie, która może zapewnić przewagę rynkową, ale prowadzi też do zahermetyzowania branży. Doprowadza do tego, że się nie rozwijamy i nie jesteśmy w stanie mówić jednym głosem jako branża. Często wychodzą tego typu problemy, gdy trzeba pewne rzeczy negocjować z regulatorem, a branża nie jest w stanie wyrazić jednego stanowiska w sprawie np. opodatkowania, czy zreformowania procesu licencyjnego. Gdyby wiedza była jednak bardziej dostępna, komunikowana, wydaje mi się, że pozwoliłoby to na większą integrację.

Jeśli chodzi o liczbę fachowców w Polsce, to mamy się czego wstydzić odnośnie do innych krajów europejskich, czy niekoniecznie?

Zdecydowanie nie mamy się czego wstydzić. Zwróćmy uwagę ilu Polaków pracuje dla zachodnich operatów. Szczególnie jest to widoczne u bukmacherów, gdzie osoby pracujące w przeszłości dla offshorowych operatorów, zaczynają pracę w kraju dla nowych brandów z licencją. O tym, że mamy świetnych fachowców świadczy również fakt, że takie firmy jak STS, LV BET, czy Promatic świetnie sobie radzą na zagranicznych rynkach, a przecież za te firmy odpowiadają Polacy.

Proszę pamiętać również, że inicjatywa studiów na naszym kierunku jest czymś zupełnie nowym w Europie. Mówimy więc o nowej jakości w Europie.

Niestety przy okazji tego pytania warto również wspomnieć, że wiedza z branży hazardowej jest nieprzekładalna na inne rynki. Jeśli ktoś jest specjalistą na polskim rynku, to przykładowo na niemieckim lub amerykańskim musi nauczyć się wielu nowych rzeczy – szczególnie o ramach prawnych.

Jednym z głównych celów tych studiów jest zwiększenie grona fachowców na rynku?

Zdecydowanie jest to jeden z podstawowych celów. Inną ważą ideą jest odczarowanie branży i pokazanie jak ważną częścią gospodarki jest sektor hazardowy. Pracuje w nim bowiem kilkadziesiąt tysięcy Polaków.

Chcemy poprzez te studia pokazać również, jak istotny wkład do budżetu państwa wnosi branża hazardowa. A wnosi więcej niż np. cła. Pokazuje to skalę, ale także mówi, że nie można tego sektora traktować jak kukułczego jaja i niechcianego tematu.

Oczywiście na studiach mówimy też o ciemnych stronach branży hazardowej, gdyż jak wszędzie tutaj takowe również występują. Nie zamiatamy pod dywan zagrożeń. Mówimy o bezpiecznej grze, samoograniczeniach, ponieważ także dla operatorów ważne jest, by zagrożeni gracze otrzymywali fachową pomoc. W szarej strefie gracz takowej pomocy nie otrzyma, dlatego musimy uświadamiać społeczeństwo o tym, jak ważny jest regulowany hazard.

Kierunek „Zarządzanie na rynku gier losowych i zakładów sportowych” skierowany jest tylko do osób pracujących w branży hazardowej?

Nic z tych rzeczy. Jeśli ktoś chce poszerzyć horyzonty, zweryfikować czy ta branża jest ciekawa pod różnymi względami, to jak najbardziej zapraszamy. Takie osoby były już nawet na studiach i dobrze sobie radziły. Świadczy o tym chociażby fakt, że przygotowały naprawdę dobre projekty końcowe.

Rozumiem, że trzecia edycja studiów będzie różniła się programowo od pierwszych dwóch, ponieważ niemal na każdy sektor branży hazardowej – mniej lub bardziej – wpłynęła pandemia koronawirusa, co raczej trzeba poruszyć na wykładach?

Na pewno nie można generalizować, jak wpłynęła pandemia na sektory branży hazardowej, bo jeśli porównamy kasyna stacjonarne do zakładów bukmacherskich, to różnice będą spore. Pierwsi ponieśli ogromne straty, a drudzy tylko nieco wyhamowali. Poza tym mamy Total Casino, czy gry liczbowe Totalizatora Sportowego, gdzie doszło do wzrostu przychodów. Generalnie myślę, że polska branża hazardowa zdała egzamin jakim była pandemia, ponieważ w znacznym gronie przypadków osoby zarządzające firmami pokazały dużą elastyczność. Dostosowały się do nowych warunków panujących na rynku. Mogło być dużo gorzej.

I odpowiadając już na pytanie, oczywiście na wykładach temat pandemii będzie się przewijał wielokrotnie, ponieważ z jej powodu w wielu sektorach narysowała się zupełnie nowa rzeczywistość rynkowa.