Unijny podatek od gier i zakładów online przedmiotem dyskusji. Pojawiły się zdecydowane głosy sprzeciwu
Bruksela przygląda się coraz baczniej miliardowym przychodom branży hazardu internetowego. W Parlamencie Europejskim dojrzewa pomysł wprowadzenia pierwszego ogólnounijnego podatku od operatorów gier online. Zanim jednak w ogóle rozpoczęto prace legislacyjne, zdążył już podzielić państwa członkowskie.
Skąd ten pomysł?
Inicjatorem propozycji jest rumuński eurodeputowany Victor Negrescu, który zaproponował objęcie operatorów gier i zakładów w internecie 3-procentową daniną od obrotu netto. Komisja Europejska nie przedstawiła jeszcze żadnego projektu legislacyjnego.
Według wyliczeń portalu Politico nowy podatek mógłby przynosić około 1,9 miliarda euro rocznie, co w perspektywie kolejnej siedmioletniej unijnej perspektywy budżetowej dałoby łącznie ponad 13 miliardów euro. Pozyskane środki miałyby zasilić wspólny budżet UE i pomóc w spłacie zadłużenia zaciągniętego w dobie pandemii COVID-19, a także pokryć rosnące wydatki na obronność.
Malta na czele obozu sprzeciwu
Propozycja nie spotkała się z entuzjazmem wszystkich stolic unijnych. Najgłośniejszy sprzeciw dobiegł z Valletty. Dla Malty sektor iGaming to nie nisza, lecz filar gospodarki – branża odpowiada za około 12 procent PKB wyspy. Premier Robert Abela wprost odrzucił możliwość przyjęcia dodatkowego obciążenia, które w przypadku Malty wyniosłoby około 165 milionów euro rocznie. Jego obawa jest konkretna: wyższe podatki mogą skłonić legalnych operatorów do przeniesienia działalności poza granice Unii.
Do maltańskiego sprzeciwu dołączyły kolejne kraje południa Europy. Hiszpania, która zgodnie z szacunkami byłaby największym płatnikiem – z rachunkiem sięgającym 414 milionów euro rocznie – wyraziła poważne zastrzeżenia. Zaniepokojona jest też Portugalia, obawiająca się o przychody państwowego monopolu loteryjnego, który finansuje cele społeczne. Podobnie sceptyczne stanowisko zajmują Włochy, których rząd tradycyjnie blisko współpracuje z krajową branżą gier i zakładów na pieniądze.
Szara strefa kontra budżet – spór o skutki
Wokół propozycji uformowały się dwa wyraźne obozy. Reprezentujące sektor Europejskie Stowarzyszenie Gier i Zakładów, przez sekretarza generalnego Maartena Haijera, ostrzega przed niezamierzonym efektem ubocznym: wzrostem szarej strefy. Argument jest prosty – wyższe podatki zmuszą licencjonowanych operatorów do pogorszenia oferty i kursów, co zepchnę graczy ku nielegalnym serwisem spoza unijnego systemu prawnego, gdzie nie obowiązują żadne wymogi ochrony konsumenta.
Zwolennicy daniny odpierają te zarzuty, wskazując nie tylko na realne korzyści budżetowe, ale i na możliwość okiełznania agresywnego marketingu firm bukmacherskich. Część ekonomistów studzi przy tym emocje po obu stronach: związek między podwyżkami podatków a migracją do czarnego rynku jest zjawiskiem złożonym i nie musi wystąpić automatycznie – wiele zależy od skali regulacji i skuteczności egzekwowania prawa.

Jednomyślność blokuje pośpiech
Decyzje w sprawach podatkowych w Unii Europejskiej wymagają jednomyślnej zgody wszystkich 27 państw członkowskich. Zdecydowany opór Malty – wspieranej przez grupę krajów z południa kontynentu – oznacza, że projekt w obecnej postaci nie ma szans na szybkie przyjęcie.
Proces legislacyjny jest dopiero w powijakach. Uzyskanie konsensusu wymagać będzie wielomiesięcznych, a być może wieloletnich negocjacji – i głębokich ustępstw co do kształtu samego podatku. Pytanie, czy kompromis w ogóle jest możliwy, pozostaje na razie otwarte.
Mateusz Tudek
Więcej Ogólna
Złoty interes LeBrona Jamesa i intrygujący precedens w NBA
Współpraca czołowych sportowców z markami oferującymi grę na pieniądze od dawna budzi emocje, ale najnowszy kontrakt LeBrona Jamesa wprowadza tę relację na zupełnie nowy poziom. Jak informuje portal The Athletic, gwiazdor NBA podpisał opiewającą na około 15 milionów dolarów rocznie umowę partnerską z platformą Polymarket – światowym potentatem, jeśli chodzi…